W nocy wróciłam z wycieczki do Wilna, a raczej na Litwę. Fajna wycieczka była. Zorganizowałam sobie ten wyjazd z koleżankami. Całkowicie prywatnie, bez biura podroży. Noclegi zarezerwowałam przez internet u sympatycznych Polaków, mieszkających w Wilnie. Pokoje były schludne, czyste, łazienka z ciepłą wodą...ale na kobiety o 4 łazienki za mało ;)
Przetuptałyśmy Wilno wszerz i wzdłuż, tzn Starówkę no i oczywiście wszystkie sklepy....tłumaczyć nie będę...niektórzy, a raczej, czytające to kobiety zrozumieją.
Największe wrażenie wywarł na mnie cmentarz na Rossie...
Ogrom polskich grobów osób znanych i nieznanych...zniszczone i odnowionr...groby Litwinów, no cóż, przecież to litewski cmentarz.
I oczywiście obowiązkowo obecność w Kaplicy Matki Miłosierdzia, tak bowiem nazywała naszą Matkę Ostrobramską nasza gospodyni. Wzruszenie zaciskające gardło w czasie szeptania modlitwy i próśb....
Odwiedziłyśmy też Troki. Zamek na wyspie jest piękny, ale obejrzałyśmy go tylko z zewnątrz... i stragany...ostatnie upominki dla rodziny....
No, jeszcze wspomnę o Mickiewiczu, ale to dotyczy Wilna. Wędrując uliczkami tego miasta zastanawiałyśmy się czy szedł tędy kiedyś nasz wieszcz Adaś M. i tak doszłyśmy do bramy za którą obecnie jest hotel, a wcześniej był klasztor, gdzie był więziony nasz wieszcz. Tam, w celi Konrada, napisał Wielką Improwizację do III części Dziadów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz