Jestem rannym (porannym) ptaszkiem, ale w sobotę niekoniecznie lubię wstawać vel budzić się o świcie. A tu codziennie o 5,55 już rozpoczyna się koszenie trawy, kosiarką głośną!! nie jakąś tam kosą
i cały czas mam wrażenie, że w tym samym miejscu ktoś tę trawę kosi. Przecież przy takich upałach żadna trawa nie urośnie, zżółkła już. Może się przyzwyczaję, jak do pawi,
które wrzeszczą niemiłosiernie....ale póki co jestem wściekła...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz